English version
MISTRZ SPADOCHRONU


Czy wiecie, kto pierwszy w Polsce katapultował się z samolotu? Czy wiecie, kto do dzisiaj jest rekordzistą Polski w skoku z opóźnionym otwarciem spadochronu? Nie wiecie - no to posłuchajcie.

4 września 1957 roku,w pogodny, ciepły poranek, wystartował odrzutowy Iliuszyn-28. Kapitan Dulla na 5 minut przed startem, w pełnym stroju stratosferycznym Pilotował go podpułkownik Józef Ostrowski z nawigatorem majorem Ludwikiem Pimkiewiczem, a na pokładzie, w luku bombowym, siedział ubrany w specjalny, prawie kosmiczny kombinezon kapitan Tadeusz Dulla, znany już wówczas wojskowy spadochroniarz. Komora bombowa była, dla ocieplenia, wyścielona wojłokiem. Kombinezon ważył prawie 50 kg, spadochroniarz był wyposażony także w specjalny płaski aparat tlenowy. Samolot, celowo pozbawiony uzbrojenia, aby mógł wzbić się wyżej, wzniósł się na wysokość ponad 12 kilometrów. Luk otwarto na wysokości 12950 metrów, na granicy stratosfery, gdzie temperatura wynosiła -59 stopni Celsjusza. Kpt. Dulla, po kilku sekundach koziołkowania (prędkość samolotu przekraczała przecież 600 km na godzinę) ustabilizował pozycję przy prędkości spadania, w tak rozrzedzonej atmosferze, około 115 m/s. Odczuwał dotkliwe zimno, skoki ciśnienia prawie go ogłuszyły. Wiedział, że leci ku ziemi, jednak błyszcząca warstwa chmur na wysokości 5 km dawała złudzenie wznoszenia się do Zdejmowanie sprzętu tuż po rekordowym skoku (T. Dulla, S. Ratajczak) błyszczącego pułapu. Prędkość systematycznie spadała z gęstnieniem atmosfery, jednak w trzeciej minucie lotu skoczek, wciąż z zamkniętym spadochronem, był już na wysokości 1600 m, minąwszy dolny pułap chmur na 2000 m. Tadeusz zaczął głośno odliczać sekundy. Na wysokości tuż ponad 400 m, przy prędkości spadania 50 m/s, nad skoczkiem pojawił się spadochron. Tadeusz Dulla wylądował bezpiecznie opodal świecy dymnej zapalonej przez kolegów na lotnisku w Kroczewie, spadając w ciągu 4 minut 45 sekund z wysokości 12950 m, w tym 12500 m (3 minuty 15 sekund) lecąc z zamkniętym spadochronem. Jest to do dziś niepobity rekord Polski.
Program popularnonaukowy Eureka - mjr Dulla prezentuje płaską butlę tlenową red. Wunderlichowi
O wyniku doniosły gazety, Tadeusz Dulla udzielił licznych wywiadów prasowych, a w telewizyjnym programie Eureka pokazywał telewidzom aparat tlenowy, z którego korzystał w czasie rekordowego Prasa o skoku (zdjęcie z komory ciśnieniowej w WIML) lotu.

Organizacje spadochroniarskie liczą rekordy w dziedzinie skoków nie według wysokości oddania skoku, a dystansu swobodnego spadania. Obecnie, ze względu na koszty, takie skoki są wykonywane rzadko. Rekord świata należy do Rosjanina, Eugeniusza Andriejewa, który (1 listopada 1962) spadał swobodnie na dystansie 24500 m. Wcześniejszy skok Amerykanina Kittingera z wysokości ponad 30 km nie został uznany za rekord swobodnego spadania, ponieważ używał on spadochronika hamującego dla ograniczenia koziołkowania.

Polski mistrz spadochronu i katapulty, obecnie emerytowany pułkownik Tadeusz Dulla, urodził się w 1921 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Szkołę powszechną i Gimnazjum Kupieckie ukończył 1938 - szkoła w Świeciu w Zamościu, gdzie przeprowadziła się rodzina. Zawsze chciał być lotnikiem, i nie czekając na osiągnięcie pełnoletności, w 1938 roku zgłosił się do Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w Świeciu nad Wisłą.
Wybuch wojny zastał go na lotnisku w Krośnie. Wówczas nie ukończył szkolenia, lecz zaraz po wyzwoleniu Lubelszczyzny rozpoczął służbę wojskową i trafił w 1944 roku do Oficerskiej Szkoły Lotniczej, powstałej w Zamościu i przeniesionej później do Dęblina. W 1946 skończył kurs nawigatorów i zaproponowano mu, do wyboru, szkolenie sztabowe i spadochronowe. Wybrał to drugie i tym samym trafił na drogę, która zaprowadziła go do opisanego na początku sportowego sukcesu. Został instruktorem spadochronowym, szkolił i skakał, pracując w kilku jednostkach lotniczych w Łodzi, Elblągu, Krakowie. Do połowy lat pięćdziesiątych miał już na swoim koncie ponad 600 skoków różnego rodzaju, wiele także na potrzeby Kroniki Filmowej, filmu, na pokazach w czasie Święta Lotnictwa. Wykonał liczne skoki w nocy, na wodę, z opóźnionym otwarciem spadochronu. Skakał z Ił-2, PO-2, Li-2, CSS-13, Jak-11, An-2, Tu-2 i wielu innych typów samolotów. W lecie 1951 roku, po wielu próbach naziemnych z manekinami i samym Tadeuszem, wówczas Tuż przez katapultowaniem z Tu-2 Już w powietrzu, po katapultowaniu już porucznikiem, zamontowano w samolocie Tu-2 katapultę i odpalono ją na wysokości 1600 m. Było to pierwsze w Polsce katapultowanie człowieka z samolotu. Próba ta miała duże znaczenie - chodziło o przekonanie pilotów o bezpieczeństwie tego rodzaju opuszczania samolotu w razie awarii. Później jeszcze wiele razy dokonywał katapultowania z różnych typów samolotów.
Od 1951 roku Tadeusz Dulla pracował jako szef służby ratowniczej przy Dowództwie Wojsk Lotniczych w Warszawie. Po swoim rekordowym, chociaż nie pierwszym, skoku z opóźnionym otwarciem spadochronu awansował na stopień majora. W stan spoczynku przeszedł w końcu w 1979 roku jako pułkownik. Przez dwa lata pracował w Zarządzie Ruchu PLL LOT. Obecnie (2003 rok) mieszka na emeryturze z żoną Krystyną w Parczewie na Lubelszczyźnie. Przez lata, nawet na emeryturze, był zawołanym myśliwym. Prywatnie mój wuj, chętnie opowiada o swoich przygodach w powietrzu i na ziemi. Postanowiłem spisać tę historię, bo niewielu pozostało już świadków tamtych wydarzeń.


Tadeusz Dulla zmarł 20 lutego 2007 roku w wieku 86 lat. Pochowano go dwa dni później na cmentarzu w Parczewie.



Jeśli możesz dodać coś do tej historii lub chcesz dowiedzieć się więcej, napisz.

Marek Żaliński
Napisz



ostatnie zmiany: 9 marca 2007


Strona jest częścią mojej witryny MBZ. Przejdź na stronę główną witryny.